Wednesday, April 27, 2011
pudełka
jeden z fajniejszych projektów z działu satelite w mediolanie. zestaw 11 pudełek mieszczących w sobie różnego rodzaju szafki i skrytki zaprojektowany został przez szwedzkie projektantki Helenę Jonasson i Veronicę Dagnert ze studia vit. w tym projekcie jest wszystko co uwielbiam: prostota, pudełka, naturalne drewno i biel.
Thursday, April 21, 2011
Sunday, April 17, 2011
design week
to był prawdziwie designerski [nie lubię tego słowa, ale trudno, nie ma wyjścia] tydzień. rozpoczęty wyjazdem do mediolanu na największe na świecie targi meblowe [które, połączone z tysiącem innych wydarzeń z designem związanych odbywających się w ciągu tego tygodnia w czterech różnych częściach miasta, tworzą niesamowitą imprezę pt. milan design week], a zakończony finisażem wystawy w warszawskim muzeum narodowym 'chcemy być nowocześni'... cóż, lepiej późno niż wcale.
skala targów w mediolanie [które obchodzą w tym roku swoją 50tą rocznicę] oszałamiająca. przez dwa dni udało nam się ledwie 'liznąć' to co było do zobaczenia, a że apetyt w miarę jedzenia rośnie zupełnie nie chciało nam się z tamtąd wyjeżdżać.
udało nam się jednak trochę zobaczyć i chyba miałyśmy trochę szczęścia, bo większość z tego co widziałyśmy była naprawdę ciekawa. dla mnie najciekawsza była część targów o nazwie satelite, na której prezentują swoje prace młodzi [czyli tacy w moim wieku mniej więcej ;)] projektanci z całego świata. obejrzałyśmy też bardzo fajną wystawę prac drugiego roku szkoły RCA w Londynie, a poza tym masę innych ciekawych wystaw.
fajnie również zobaczyć polskie firmy i wystawy na takich targach. no i najfajniej jak nie trzeba się za nie wstydzić. tak było na stoisku mebli comforty czy paged. za wystawę unpolished też nie trzeba było się wstydzić dopóki nie zaczęło się ściemniać i nie okazało się, że nie jest w żaden sposób oświetlona (podobno organizatorzy z powodu ograniczonego budżetu nie wykupili oświetlenia...). a w zasadzie jak zrobiło się ciemno to też nie było się czego wstydzić, bo po prostu nie było nic widać...
tak czy inaczej było super!!!
poniżej zdjęcie ze strefy satelite w mediolanie oraz zdjęcie tkaniny z wystawy w mn.
więcej zdjęć z targów tutaj.
skala targów w mediolanie [które obchodzą w tym roku swoją 50tą rocznicę] oszałamiająca. przez dwa dni udało nam się ledwie 'liznąć' to co było do zobaczenia, a że apetyt w miarę jedzenia rośnie zupełnie nie chciało nam się z tamtąd wyjeżdżać.
udało nam się jednak trochę zobaczyć i chyba miałyśmy trochę szczęścia, bo większość z tego co widziałyśmy była naprawdę ciekawa. dla mnie najciekawsza była część targów o nazwie satelite, na której prezentują swoje prace młodzi [czyli tacy w moim wieku mniej więcej ;)] projektanci z całego świata. obejrzałyśmy też bardzo fajną wystawę prac drugiego roku szkoły RCA w Londynie, a poza tym masę innych ciekawych wystaw.
fajnie również zobaczyć polskie firmy i wystawy na takich targach. no i najfajniej jak nie trzeba się za nie wstydzić. tak było na stoisku mebli comforty czy paged. za wystawę unpolished też nie trzeba było się wstydzić dopóki nie zaczęło się ściemniać i nie okazało się, że nie jest w żaden sposób oświetlona (podobno organizatorzy z powodu ograniczonego budżetu nie wykupili oświetlenia...). a w zasadzie jak zrobiło się ciemno to też nie było się czego wstydzić, bo po prostu nie było nic widać...
tak czy inaczej było super!!!
poniżej zdjęcie ze strefy satelite w mediolanie oraz zdjęcie tkaniny z wystawy w mn.
więcej zdjęć z targów tutaj.
Sunday, April 3, 2011
wiosennej diety ciąg dalszy
Thursday, March 31, 2011
zupa marchwiowo imbirowa
z okazji 1 kwietnia będzie... znowu dietetycznie.
w środę byłyśmy z zuzią u naszej kuzynki marysi, która poczęstowała nas boską zupą marchewkowo imbirową. robi się ją podobno tak:
gotuje się marchewkę w bulionie warzywnym (dużo marchewki...). dusi się cebulę z czosnkiem.
nie wiem w którym momencie dodaje się do tego wszystkiego imbir, ale przypuszczam że nie jest to tak istotne. generalnie miksuje się wszystko razem i wychodzi coś... przepysznego.
podobno można dodać jeszcze sok z cytryny.
będę musiała wypróbować ten przepis.
mimo że wiosna już za oknem i pod oknem.
w środę byłyśmy z zuzią u naszej kuzynki marysi, która poczęstowała nas boską zupą marchewkowo imbirową. robi się ją podobno tak:
gotuje się marchewkę w bulionie warzywnym (dużo marchewki...). dusi się cebulę z czosnkiem.
nie wiem w którym momencie dodaje się do tego wszystkiego imbir, ale przypuszczam że nie jest to tak istotne. generalnie miksuje się wszystko razem i wychodzi coś... przepysznego.
podobno można dodać jeszcze sok z cytryny.
będę musiała wypróbować ten przepis.
mimo że wiosna już za oknem i pod oknem.
Sunday, March 27, 2011
wiosna
pierwszy wiosenny tydzień minął szybko. pracy dużo; początek budowy, a jeszcze sporo rzeczy do dorobienia, domówienia, podjęcia decyzji etc. poza tym nasza dieta, bieganie z psem na polach, a gdzieś w międzyczasie mateo puścił mi piękną piosenkę w super wydaniu, którą mu z kolej puścił jego tata.
wczoraj był wieczór wspominkowy grzesia, janka i stefana i usłyszałam tę piosenkę po raz drugi, tym razem w wydaniu małgosi brzuchalskiej (również bardzo ładnym). niestety nie ma tej piosenki na jej stronie, więc zamieszczam linka do innej ładnej, choć smutnej, piosenki jej autorstwa.
i chyba na tym skończę ten wpis, dziś dzień krótszy niż zwykle, a jutro już poniedziałek...
zdjęcie będzie z sobotniego treningu, na którym niestety nie pojawił się nikt z mojej grupy w związku z czym wcieliłam się w rolę fotografa. na zdjęciu grupa dorosłych ze stadionem narodowym w budowie, w tle.
ps. no i jeszcze napiszę że adam małysz to jest świetny gość, żeby nie było że nie mam resztki oleju... budwigowego na przykład, bo przecież mam!
wczoraj był wieczór wspominkowy grzesia, janka i stefana i usłyszałam tę piosenkę po raz drugi, tym razem w wydaniu małgosi brzuchalskiej (również bardzo ładnym). niestety nie ma tej piosenki na jej stronie, więc zamieszczam linka do innej ładnej, choć smutnej, piosenki jej autorstwa.
i chyba na tym skończę ten wpis, dziś dzień krótszy niż zwykle, a jutro już poniedziałek...
zdjęcie będzie z sobotniego treningu, na którym niestety nie pojawił się nikt z mojej grupy w związku z czym wcieliłam się w rolę fotografa. na zdjęciu grupa dorosłych ze stadionem narodowym w budowie, w tle.
ps. no i jeszcze napiszę że adam małysz to jest świetny gość, żeby nie było że nie mam resztki oleju... budwigowego na przykład, bo przecież mam!
Sunday, March 20, 2011
nasza dieta
powoli oswajam się z naszą dietą i odkrywam rzeczy, które możemy jeść i są w sumie zjadliwe.
parę ostatnich odkryć poniżej:
sałatka z kapusty (lub kapusty pekińskiej) z jabłkiem, selerem naciowym i grejpfrutem. do tego sok z grejpfruta i olej lniany. muszę następnym razem sprawdzić jak będzie smakować z imbirem.
sałatka z selera i jabłka startego na tarce. sos jak wyżej.
zupa z soczewicy.
czerwoną soczewicę zalać bulionem warzywnym i gotować ok 20 min. przyprawić solą, imbirem, pieprzem ziołowym.
zdjęcie sałatki z kapusty średniej jakości, ale nie mam na razie innego.
parę ostatnich odkryć poniżej:
sałatka z kapusty (lub kapusty pekińskiej) z jabłkiem, selerem naciowym i grejpfrutem. do tego sok z grejpfruta i olej lniany. muszę następnym razem sprawdzić jak będzie smakować z imbirem.
sałatka z selera i jabłka startego na tarce. sos jak wyżej.
zupa z soczewicy.
czerwoną soczewicę zalać bulionem warzywnym i gotować ok 20 min. przyprawić solą, imbirem, pieprzem ziołowym.
zdjęcie sałatki z kapusty średniej jakości, ale nie mam na razie innego.
Subscribe to:
Posts (Atom)












